... spadł śnieg. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lutego 2012
wtorek, 12 lipca 2011
Jajko zapiekane z wędzonym łososiem
Moje dzisiejsze śniadanie:
Do szklanej kokilki włożyłam łyżeczkę śmietany 18%, na to wyłożyłam łososia wędzonego na gorąco, wbiłam jajko, posypałam startym serem pecorino. Zapiekałam 15 minut.
Pyszne, sycące śniadanie. :)
Do szklanej kokilki włożyłam łyżeczkę śmietany 18%, na to wyłożyłam łososia wędzonego na gorąco, wbiłam jajko, posypałam startym serem pecorino. Zapiekałam 15 minut.
Pyszne, sycące śniadanie. :)
niedziela, 5 czerwca 2011
Wycieczka z Mamą
Tym razem wybrałyśmy się z Mamą za Narew. Pojeździłyśmy sobie po okolicznych wsiach, trafiłyśmy do Zator gdzie odbywał się festyn promujący kulturę kurpiowską, hojnie zakropiony chińską produkcją masową. Pośród waty cukrowej, dmuchanych zjeżdżalni, balonów i karuzeli, na uboczu rozbito kilka stoisk z tradycyjnymi wyrobami kulinarnymi i to było najbardziej interesujące (i smaczne! :) ).
Spróbowałam piwa kozicowego i kurpiowskich ciasteczek: fafernuchów. Piwo - orzeźwiające i smaczne, fafernuchy - słodkie, pieprzne i można zjeść ich mnóstwo.
Przepis na piwo kozicowe znaleźć można nawet w wikipedii: Piwo kozicowe
Z kolei o fafernuchach można przeczytać na stronie Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie: Kuchnia kurpiowska
Po krótkim pobycie na festynie (i obowiązkowym spałaszowaniu waty cukrowej :D) podjechałyśmy pod bramę parku, w którym stoi zabytkowy dwór. Tam zrobiłyśmy kilka zdjęć, a potem ruszyłyśmy na zmotoryzowany spacer bocznymi drogami kierując się w stronę Pułtuska.
Spróbowałam piwa kozicowego i kurpiowskich ciasteczek: fafernuchów. Piwo - orzeźwiające i smaczne, fafernuchy - słodkie, pieprzne i można zjeść ich mnóstwo.
Przepis na piwo kozicowe znaleźć można nawet w wikipedii: Piwo kozicowe
Z kolei o fafernuchach można przeczytać na stronie Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie: Kuchnia kurpiowska
Po krótkim pobycie na festynie (i obowiązkowym spałaszowaniu waty cukrowej :D) podjechałyśmy pod bramę parku, w którym stoi zabytkowy dwór. Tam zrobiłyśmy kilka zdjęć, a potem ruszyłyśmy na zmotoryzowany spacer bocznymi drogami kierując się w stronę Pułtuska.
poniedziałek, 30 maja 2011
Ciasto owocowe, grabienie trawy, wycieczka z Mamą
To był dobry weekend. Dużo się działo, pysznie się jadło i świetnie się wyjeżdżało.
Mama upiekła najpyszniejsze ciasto jakie u niej jadłam. W niedzielę pojechałyśmy do Ostrołęki. Spotkałam starych znajomych z rekonstrukcji historycznej, było świetnie - nie spodziewałam się tak miłego przyjęcia. :) Cztery godziny upłynęły tak szybko, że nawet nie zauważyłam, jak wszyscy się zebrali. A potem powrót i krótki postój na obiad w miłym towarzystwie.
Pogoda dopisała tak w sobotę, jak i w niedzielę. W sobotę wypociłam stres z całego tygodnia przy porządkowaniu świeżo ściętej trawy. Szkoda tylko, że nie mam węchu. Ciekawe jak pachnie taka trawa...
Później był grill w rodzinnym gronie w cieniu drzewa na ławce pod domem.
A całość zwieńczyło ciasto mojej Mamy, które upiekła jeszcze na Dzień Matki, a które ciągle było świeże i nie straciło nic ze swojego "muffinkowego" smaku.
Przepis:
6 jajek
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
opakowanie cukru waniliowego
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
100 ml oleju
1/2 kg śliwek lub innych owoców, cukier do posypania
Składniki wymieszać, na koniec ułożyć owoce. Posypać cukrem. Piec w 200 stopniach przez godzinę.
Smacznego. :)
Mama upiekła najpyszniejsze ciasto jakie u niej jadłam. W niedzielę pojechałyśmy do Ostrołęki. Spotkałam starych znajomych z rekonstrukcji historycznej, było świetnie - nie spodziewałam się tak miłego przyjęcia. :) Cztery godziny upłynęły tak szybko, że nawet nie zauważyłam, jak wszyscy się zebrali. A potem powrót i krótki postój na obiad w miłym towarzystwie.
Pogoda dopisała tak w sobotę, jak i w niedzielę. W sobotę wypociłam stres z całego tygodnia przy porządkowaniu świeżo ściętej trawy. Szkoda tylko, że nie mam węchu. Ciekawe jak pachnie taka trawa...
Później był grill w rodzinnym gronie w cieniu drzewa na ławce pod domem.
A całość zwieńczyło ciasto mojej Mamy, które upiekła jeszcze na Dzień Matki, a które ciągle było świeże i nie straciło nic ze swojego "muffinkowego" smaku.
Przepis:
6 jajek
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
opakowanie cukru waniliowego
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
100 ml oleju
1/2 kg śliwek lub innych owoców, cukier do posypania
Składniki wymieszać, na koniec ułożyć owoce. Posypać cukrem. Piec w 200 stopniach przez godzinę.
Smacznego. :)
czwartek, 19 maja 2011
środa, 11 maja 2011
Pesto
Po 10 dniach zmagania się z żołądkiem wreszcie dzisiaj mogłam zjeść prawdziwy obiad.
Zrobiłam tagliatelle z pesto... Mmmm... :)
Podstawowy przepis na pesto znajduje się w "Tradycyjnej kuchni włoskiej" Larousse, ja swoje robię już "na oko". Zamiast orzeszków pinii tym razem użyłam orzechów nerkowca, a zamiast parmezanu - najsmaczniejszy ser, jaki kiedykolwiek jadłam - pecorino w odmianie toskańskiej. Choć rzymska wcale nie jest gorsza. Mmmm, obie są równie rewelacyjne...
Zrobiłam tagliatelle z pesto... Mmmm... :)
Podstawowy przepis na pesto znajduje się w "Tradycyjnej kuchni włoskiej" Larousse, ja swoje robię już "na oko". Zamiast orzeszków pinii tym razem użyłam orzechów nerkowca, a zamiast parmezanu - najsmaczniejszy ser, jaki kiedykolwiek jadłam - pecorino w odmianie toskańskiej. Choć rzymska wcale nie jest gorsza. Mmmm, obie są równie rewelacyjne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


